Ojcowie ćwiczcie, a unikniecie demencji i będziecie mieli zdrowe dzieci

Ojcowie ćwiczcie, a unikniecie demencji i będziecie mieli zdrowe dzieci

Kto ćwiczy nogi, ten ma na starość lepszą głowę. A jeśli ćwiczy mężczyzna, będzie miał też zdrowsze dzieci. Takie są wnioski z badań naukowców włoskich i amerykańskich.

"Nasze zdrowie spoczywa na ziemi" - stwierdza dr Danielle Bottai, który wraz z dr Raffaellą Adami z Università degli Studi di Milano pracuje nad prostym - wydawałoby się - problemem, jakim są ćwiczenia mięsni nóg. Badania co prawda dotyczyły wpływu ciężkich schorzeń neurologicznych jak SMA czy SM, które osłabiają nogi, a nawet paraliżują dolną część ciała, jednak wnioski z nich można rozciągnąć na każdego typu zmniejszenie sprawności fizycznej nóg. "nasza praca dotyczy nie tylko ludzi chorych ale także osób które nie mogą, bądź nie mają czasu ćwiczyć z nóg, zwykle z powodu braku czasu lub pracy zawodowej, jak kierowcy, osoby które bardzo wiele czasu spędzają w podróżach, zwykli pracownicy przy biurku czy nawet astronauci - nie tylko tracą masę mięśniową, ale zmienia się na poziomie komórkowym biochemia ich komórek, co oznacza, ze i ich system nerwowy jest negatywnie tymi zmianami dotknięty - stwierdza prowadząca badania dr Raffaella Adami. W celu zbadania całej kwestii młodym myszom ograniczono ruchy nóg tylnych przez 28 dni. Myszy na pierwszy rzut oka rozwijały się normalnie. Jednak kiedy naukowcy zbadali region mózgu nazwany strefą podkomorową, gdzie komórki macierzyste produkują nowe neurony, okazało się, że nastąpiły tam duże zmiany. Ograniczona aktywność fizyczna bowiem spowodowała spadek liczby komórek nerwowych o 70 proc. w porównaniu z grupą kontrolną, która mogła wykonywać normalne ruchy wszystkimi czterema kończynami i w związku z tym jej aktywność fizyczna była niejednokrotnie bardzo duża. W tej grupie neurony i komórki zwane oligodendrocytami, które mają za zadanie wspomagać i osłaniać zarazem włókna nerwowe, uzyskiwały rzeczywistą dojrzałość i wytrzymałość. W grupie myszy o ograniczonych ruchach były one niewielkie i słabo rozwinięte. Co to znaczy? Otóż oznacza to, wedle uczonych włoskich, iż właśnie z mięśni nóg pochodzą istotne dla układu nerwowego sygnały, które umożliwiają produkcję zdrowych komórek nerwowych. Zmniejszenie aktywności fizycznej skutkuje także osłabieniem wytwarzania tak istotnych dla mózgu komórek. Bedzie to zwłaszcza istotne w wieku starszym, kiedy aktywność fizyczna sama spada i tylko jej utrzymanie sprzyja poprawie aktywności mózgu - stwierdzają znane już od kilku lat badania amerykańskie. tak wiec ćwiczmy nogi - biegajmy, maszerujmy, podnośmy, róbmy przysiady, dalekie trasy na rowerze - będziemy mieli zdrowsze mózgi i na starość unikniemy demencji.

Co ciekawe, koresponduje to z innymi badaniami, zrealizowanymi przez naukowców z Wexner Medical Center, należącego do Ohio State University. Zespół kierowany przez dr Kristin Stanford, zajął się problemem utrzymywania formy fizycznej przez rodziców i wpływem prowadzących do tego ćwiczeń, na potomstwo. Jak się okazało, zdrowy fizycznie ojciec to zdrowe dziecko... na poziomie komórkowym!

Wcześniejsze badania tego samego zespołu udowodniły iż zaburzenia metaboliczne, niejednokrotnie poważne oraz rozwój cukrzycy typu 2 należy wiązać ze zła dietą rodziców przy czym "zła" nie znaczyło tu biedy ile monotonię i oparcie przede wszystkim na fast-foodach. Jak sie przy tym okazało, to prawdopodobnie ojcowskie geny odgrywają istotną rolę w programowaniu otyłości i chorób metabolicznych u dzieci.

Czy można to zmienić? Naukowcy z Ohio State University zajęli się w tej sytuacji zdrowiem fizycznym ojców: czy ojciec, który nie uprawia zawodowo sportu, ale prowadzi aktywność fizyczną (jeden sport amatorski lub ćwiczenia różnego typu) ma potem zdrowsze dzieci? Zastosowano w tym celu model mysi - podzielono samce na dwie grupy. Jedna była karmiona normalną dietą, druga - dietą wysokotłuszczową. Zarówno z pierwszej jak i z drugiej grupy wybrano myszy, który narzucono "siedzący" tryb życia, jak i te, którym pozwolono na swobodną aktywność - a gryzonie te są zwykle bardzo aktywne fizycznie. Po trzech tygodniach badań wszystkie samce dopuszczono do samic, które urodziły potomstwo. Te myszy karmiono normalną dietą i nie ograniczano im aktywności fizycznej, dopóki się całkowicie nie zestarzały, co w warunkach laboratoryjnych wyniosło ponad rok. Badano je w trakcie eksperymentu i wyniki były bardzo ciekawe. Otóż najzdrowsze było potomstwo myszy, których ojcowie-samce odżywiali się normalną dietą i byli aktywni fizycznie. W nieco gorszym stanie były myszy pochodzące od ojców z dietą wysokotłuszczową, ale aktywnych fizycznie, choć stan ten był i tak lepszy niż potomstwa samców odżywiających się normalnie, ale bez aktywności fizycznej. Najgorzej natomiast miało się potomstwo samców, odżywiających dietą wysokotłuszczową i unikających ruchu. Tu skupiły się cukrzyca, choroby autoimmunologiczne i zaburzenia hormonalne, zwłaszcza w wieku późniejszym. Co ciekawe, naukowcy zauważyli, że stałe ćwiczenia powodują zmianę ekspresji genetycznej w spermie ojców, co pozwalało przezwyciężyć nawet skutki złej diety. Jak zauważyła dr Sanford, widoczne była nawet zmiany w tzw. małymRNA, niewielkich fragmentach kodu odpowiedzialnych za ulepszenia, metaboliczne jakie występują już w kodzie genetycznym potomstwa. Interesujące, że podobny efekt zaobserwowano w poprzednich badaniach zespołu, jeśli chodzi o matki, ale w tym przypadku aż tak wyraźne zmiany na lepsze w wyniku ćwiczeń u potomstwa nie następowały. Jednak pozwoliło to wyciągnąć wnioski, że jeśli oboje rodzice ćwiczą wówczas potomstwo będzie zdecydowanie zdrowsze, także do późnego wieku. Dodatkowo, okazuje się też, ze małe RNA transmituje środowiskowe informacje rodziców do potomstwa. Jak zauważyli wiec amerykańscy badacze, warto być w miarę szczupłym, zdrowo się odżywiać i ćwiczyć. Pomoże się wtedy własnemu dziecku i ...sobie, bo zdrowe dziecko to zdrowy, nie zamartwiający się wciąż rodzic.