Polskie startupy tworzą telemedycynę
Polska telemedycyna ma interesujące rozwiązania startupowe. Pregnabit, StethoMe czy AioCare prawdopodobnie zrobią karierę międzynarodową, co widać choćby po tempie i wielkości finansowania tych projektów
Jednym z najciekawszych rozwiązań startupowych jest choćby system Pregnabit - telemedyczny system KTG. Składa się z mobilnego systemu KTG wyposażonego w elektrody, działającego po Wi-Fi i protokołach komórkowych. Zbiera ono bezpiecznie dane zapisu KTG płodu w łonie matki i przesyła je do Medycznego Centrum Telemonitoringu. Tam w czasie rzeczywistym ocenia je personel medyczny i zawiadamia natychmiast przyszłą matkę, jeśli z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego.
Producentem tego systemu jest Nestmedic, sfinansował projekt sprzedażą na New Connect emisji za około 1 mln zł. Spółce udało się sprzedać 357 tys. nowych akcji po cenie 2,8 zł, czyli o 4 proc. wyższej od średniego kursu miesięcznego. Pozyskane w ten sposób fundusze umożliwiły testowanie urządzenia na rynkach zagranicznych. Konkretnie zaś na bardzo wymagającym rynku skandynawskim, bowiem ostatnio firma prowadziła pilotaże w Finlandii. Tu warto przypomnieć, że to właśnie w tym kraju wprowadzane są zaawansowane rozwiązania telemedyczne jak kioski podstawowej opieki zdrowotnej, które mają umożliwić dostęp do świadczeń medycznych osobom mieszkającym w oddalonych od większych miast, ośrodkach. Fiński pilotaż, według zarządu Nestmedic zakończył się sukcesem, stąd próba wejścia na inne rynki skandynawskie, z podobnymi uwarunkowaniami środowiskowymi, czyli tam, gdzie Pregnabit także może się sprawdzić. Jest to istotne dla firmy, której ekspansja na rynki zachodnioeuropejskie przyniosła dotąd niewielkie efekty.
W połowie 2018 roku z kolei HealthUp, firma, która opracowała mobilny system spirometryczny AioCare (dawniej MySpiroo) podpisała umowę z Polpharmą. Na jej mocy 400 zestawów tego przenośnego urządzenia trafiło do lekarzy rodzinnych w całej Polsce. Jest to część programu walki z POChP (przewlekłą obturacyjną chorobą płuc). Umowa ta jest efektem pilotażowych badań przy użyciu systemu AioCare, kiedy to u 38 proc. przebadanych pacjentów wykryto symptomy PoChP, wcześniej niezdiagnozowane.
AioCare nie posiada żadnych elementów ruchomych, to elektroniczny spirometr z zestawem czujników, mierzących zarówno wdech jak i wydech oraz dodatkowe elementy, których nie ma w standardowych spirometrach ciśnieniowych, jak pomiar temperatury (termometr), czujnik siły nacisku, higrometr czy pulsoksymetr do mierzenia wysycenia krwi tlenem. Cały zestaw to poza spirometrem elektronicznym także aplikacje dla pacjenta i lekarza. Pierwsza aplikacja - AioCare PRO i panel do zarządzania danymi w chmurze internetowej - jest dostarczana razem z urządzeniem do POZ, drugą pacjent może ściągnąć z AppleStore i Google. W to rozwiązanie zainwestowano już sporo - HealthUp pozyskała 4,3 mln zł w seedowej rundzie finansowania od funduszu venture capital – Joint Polish Investment Fund, co pozwoliło na modyfikacje i rozwój urządzenia, badania kliniczne, certyfikację i przygotowanie całych zestawów do produkcji.
W 2018 roku także inny ciekawy startup telemedyczny - StethoMe - uzyskał łącznie 2 mln USD dofinansowania do swojego rozwiązania. Jest to jedyna z najwyższych sum uzyskanych jednorazowo przez polski startup. 500 tys. USD zainwestował kierowany przez Sebastiana Kulczyka fundusz VC Manta Ray, zaś 1,5 mln USD - polsko-izraelski fundusz TDJ Pitango.
StethoMe opracował pierwszą na świecie konstrukcję elektronicznego stetoskopu pozbawionego całkowicie części mechanicznych jak przewody czy rozdzielacz tzw. lira. Główną częścią urządzenia jest elektroniczna głowica, działająca bezprzewodowo, łącząca się z dedykowaną aplikacją, którą można zainstalować w smartfonie czy notebooku. Głowica odczytuje parametry pracy serca i płuc, zaś dane przekazywane są siecią bezprzewodową do aplikacji, gdzie są obrabiane przez algorytmy, zaś wyniki prezentowane lekarzom w formie raportu, co wspomaga proces diagnostyki. Co ciekawe, jeszcze w zeszłym roku 12,5 tys. USD z InfoShare uratowały ten startup, który posiadał już działający prototyp urządzenia, ale nie miał praktycznie środków na dalsze badania czy stałą działalność. Rozwiązanie jakie prezentuje StehoMe jest na tyle rewolucyjne i zarazem powszechne iż konieczne są bardzo drogie badania trialowe i certyfikacje. Pochłonęły one większość dotacji 6 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz 1 mln zł z funduszu SpeedUp Group. Obecne dofinansowanie ma zostać przeznaczone na stworzenie takiego modelu biznesowego firmy, który ułatwiłby komercjalizację produktu oraz dalsze testy stworzonego przez startup stetoskopu. StethoMe ma być pomocny zwłaszcza w badaniach noworodków, niemowląt i dzieci, a także w warunkach badań telemedycznych, gdzie badanie mogą wykonać rodzicie i przesłać wyniki przy pomocy aplikacji bezpośrednio do Centrum Telemedycznego, gdzie zostanie postawiona diagnoza i wyznaczona - lub nie - wizyta u specjalisty.
Mimo wysypu startupów związanych bezpośrednio z telemedycyną, jak opisane wyżej oraz prezentujące inne rozwiązania jak Brainly, Sidly czy Cycle, jakoś rozwiązania telemedyczne przyjmują się na polskim rynku bardzo powoli. Przyczyną jest prawdopodobnie z jednej strony model organizacji służby zdrowia, tworzący wiele biurokratycznych barier przed innowacjami technicznymi, z drugiej zaś - brak środków na tego typu wdrożenia. Być może ulegnie to zmianie, ale w perspektywie wieloletniej. Obecnie polskie rozwiązania telemedyczne należy budować ze świadomością iż sprzęt do nich mogą zapewnić krajowe startupy, ale budowa ta musi być "pracą u podstaw".